GDY PRZYSZŁA PORA

Gdy przyszła pora, w której przywykły odlatywać, gęsi stały się niespokojne i coraz intensywniej objawiały głosowo nastrój gotowości do lotu. Trwało to znacznie dłużej, niż gdybym jak zwykle wyruszył na moim ro­werze. Wreszcie gęsi odfrunęły, kierując się najpierw ku miejscu na pobliskiej łące, gdzie spotykaliśmy się zazwyczaj, kiedy już przejechałem wiejską uliczkę, której ptaki trwożliwie unikały. Nad tym miejscem spotkań zatoczyły kilka kręgów głośno nawołując, po czym podążyły ku bajorku, przy którym spędziliśmy poprzednie popołudnie. Tutaj krążyły nawołując przez czas dłuższy i nie siadając skierowały się ku drugiemu, rzadziej odwiedzanemu stawowi. Kiedy i tam mnie nie znalazły, poleciały jeszcze dalej i szukały nad wo­dą w żwirowni, gdzie bywaliśmy bardzo rzadko i do­kąd od dawna już nie zawędrowaliśmy. Tam także zatoczyły kilka kręgów, po czym nigdzie nie siadając powróciły do ogrodu przy moim domu.

Cześć, mam na imię Krystyna, i bloga założyłam za pośrednictwem syna. Zajmuję się kupnem i sprzedażą mieszkań. Znajomi mówią mi, że znam się na tym jak nikt inny, dlatego chciałabym się tu z Wami podzielić swoją wiedzą.